Pomoc dla uchodźców w Polsce – realizacja dla stowarzyszenia „Piękne Anioły”.

Pogotowie posty SM-2

Jesteśmy zespołem, któremu zależy na ludziach i tym, jak mieszkają. Z tego względu nieraz współpracowaliśmy ze stowarzyszeniem „Piękne Anioły”. Na zakończenie jednego z naszych kwietniowych projektów wysłaliśmy naszą młodą reporterkę, Hanię. Miała na podstawie zebranych materiałów napisać artykuł o wnętrzu, jednak oczarowała ją życzliwa atmosfera, jaka panowała w rodzinie. Dlatego w tym tekście nie chcemy opowiadać ich historii, a naszą. Zapraszamy do lektury

Piątek 10:00. Chwilę spóźniona wpadam do mieszkania, gdzie właśnie dopinane są „ostatnie guziki” projektu, czyli wieszane obrazków i zasłon. Panuje harmider, o który w szczególności dba najmłodsze z piątki, dziecko pani Jasiny. Amin zdaje się być najbardziej otwarty spośród braci: kiedy czwórka raczej ucieka wzrokiem i unika konwersacji, ten chętnie przejmuje centrum uwagi, biegając, skacząc i mnóstwo się śmiejąc. Nieufność reszty chłopców jednak nikogo  nie zaskakuje, bowiem tylko Amir urodził się w kraju, gdzie nie musi bać się o swoje życie.

Jola ze stowarzyszenia prowadzi mnie w stronę kuchni, z której dochodzą zachwycające zapachy. Wszystko za sprawą Jasiny, która kręci się między kuchnią a blatem, a na mój widok podchodzi i wita serdecznym uściskiem. Nieśmiało siadam przy stole i odruchowo przyjmuje postawę niewidzialnego słuchacza. Jasina stawia na stole talerze z przekąskami: od świeżych owoców i warzyw, przez czekoladki i ciasteczka, po egzotyczne przysmaki, których nie umiem rozpoznać. Na blacie stoi domowy tort, który grzecznie czeka na swoją kolej. Ona sama niczego nie je – rodzina właśnie obchodzi ramadan. Całe jedzenie w kuchni przygotowała wyłącznie dla gości. 

Z początku rozmowa idzie dość opornie ze względu na barierę językową. Zaczynam orientować się, że brak współpracy niejako wynika z mojej strony. Za bardzo staram się słuchać tłumacza, a za mało Jasiny, co zaburza naturalny rytm konwersacji. Kobieta dużo opowiada nam o wcześniejszych przeżyciach swoich oraz najbliższych.  

Przykra przeszłość rodziny z Czeczeni.

W 2011 roku Jasina i Asan z dwójką synów żyli w kraju w stanie wojny. Kobieta wspomina strach, który nieprzerwanie czuli. Każde jej kolejne zdanie przyprawia mnie o dreszcze, choć nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie choćby podobnego doświadczenia. Jasina była sanitariuszką, więc codziennie spotykała się ze śmiercią i bólem, jaki niosła za sobą wojna. Kiedy jednak ich dom rodziny został zbombardowany, zdecydowali się na ucieczkę z ojczyzny i szukanie schronienia za granicą. Dla Jasiny i Asana to nie jest pierwszy raz, kiedy musieli zmierzyć się z wojną. Swoje lata młodości, między 14 a 23 rokiem życia, kobieta również była zmuszona walczyć o życie. 

Po udanej ucieczce, pierwszym stałym „domem” dla rodziny była Dania. Przez 5 lat mieszkali w obozie dla uchodźców. Jasina dobrze wspomina tamte czasy, jednak zmiany w przepisach zmusiły ich do wyjazdu, i ostatecznie osiedlenia się w Polsce. Po przyjeździe do Warszawy otrzymali mieszkanie socjalne w dość kiepskim stanie. Z uciskiem w sercu słucham przeżyć rodziny w Polsce, jako obcokrajowców. Ciężko jest im znaleźć dobrze płatną pracę, Jasina czasem boi się wyjść sama z najmłodszymi dziećmi na ulicę. Jednak i tak z życzliwością opisują swój pobyt tutaj – są wdzięczni za to, że mogą żyć poza ojczyzną, gdzie dalej trwa nieciekawa sytuacja. 

Kilka lat po przeprowadzce o czeczeńskiej rodzinie dowiedziało się stowarzyszenie „Piękne Anioły”. Tym, którzy nie znają, krótko przedstawię ich działalność. Jest to organizacja, która za cel obiera poprawę sytuacji mieszkaniowej dzieci z uboższych rodzin. Kiedy dowiedzieli się o tej cudownej gromadce – każdy, kto ich poznał, opisuje ich jako najcieplejszych i najbardziej przyjaznych ludzi na świecie i ja włączam się do tego grona – zaraz ruszyli z pomocą. Zadzwonili do architektów, którzy zawsze przyjeżdżają na sygnale, czyli właśnie do zespołu Pogotowia Wnętrzarskiego. Ekipa zaraz usiadła do pracy nad projektem dwóch pokoi dla piątki synów Jasiny. 

Sandra, liderka zespołu projektowego przy pracy bardzo starała się o to, aby pokoje chłopców były zarówno funkcjonalną, ale przede wszystkim bezpieczną przestrzenią. Wykorzystała w tym celu białe oraz niebieskie kolory jak motyw przewodni wnętrz. Obrazki na ścianach z motywem samochodowym to zasługa uważnego ucha projektantki – młodsi synowie wspominali o swojej pasji do motoryzacji ?

Gospodynię podczas całej współpracy wyróżniała niespotykana skromność i gościnność, która i ja widzę na tym spotkaniu. Rozczula mnie, jak z każdym następnym gościem w kuchni, Jasina proponuje zawsze miejsce do siedzenia, napój oraz cały stół stale uzupełniany jedzeniem. Przygotowuje przy nas również tradycyjne potrawy, takie jak żiżig galnasz, do której samej przyrządziła ponad 150 klusek. Obowiązkowo wszystko musiało być zjedzone – domyślacie się, że żałowałam zjedzenia śniadania rano… 

Pod koniec wszystko zniknęło – jedzenie było tak pyszne, że całą ekipą nie mogliśmy się powstrzymać od sięgania po kolejne kęsy. A odmówienie Jasinie jest wręcz niemożliwe, kiedy gości cię ciepło, że czujesz się właściwie jak u siebie. Całą rodzinę łączy szczególna więź, pełna szczerej miłości i dobra. Odznaczają się szacunkiem wobec kultury, religii, obcych, a w szczególności siebie nawzajem. Nie chcę wychodzić, ale cóż… kiedyś trzeba. Jasina przy pożegnaniu wielokrotnie powtarza, że jestem zawsze mile widziana i koniecznie muszę wpaść na obiad. Zamyka mnie w serdecznym uścisku – takim, który sam maluje uśmiech na twarzy. Powtarza to każdemu z gości, za każdym razem mając równe szczere intencje. 

Po wyjściu czuję się spokojna, zaopiekowana, i może odrobinę przejedzona. Jednocześnie dopadają mnie refleksje na temat niesprawiedliwości. Dlaczego takim jak ja od zawsze przysługuje prawo do wolności, a ta rodzina musiała je sobie wywalczyć? Dlaczego nawet po wygranej dalej muszą obawiać się wyjścia na ulicę – czy dalej brakuje w nas dojrzałości oraz tolerancji wobec odmiennej kultury i jedyne co widzimy, to hidżab i urodę „spoza Polski”? Jasina wykazała się niezwykłą życzliwością, dlaczego więc nie zasługuje na godne jej dobroci traktowanie? 

Z taką refleksją Was zostawię. Na koniec od siebie chciałabym jeszcze raz dodać, jak wdzięczna jestem za możliwość odwiedzin w domu Jasiny i Asana – dni takie jak ten, przypominają mi, że na świecie jest dalej mnóstwo dobrych ludzi.

Facebook
Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Newsletter
Bądź zawsze na bieżąco, zapisz się do naszego newslettera.
Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną na wskazany przeze mnie adres email informacji handlowej w rozumieniu art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną od pogotowiewnetrzarskie.pl
Zapisz mnie!